Łaziłam po tym lumpeksie przez ponad godzinę.
Na razie dam sobie spokój, ale pójdę tam za parę dni, kiedy będzie spokojniej, może coś fajnego zostanie, choć raczej na to nie liczę. Nauczyłam się jednego – w dniu dostawy jest niebezpiecznie! I nieprawdą jest, że tylko za sprawą pokolenia emerytów. Nie! Kultura osobista to rzecz bezcenna, wyniesiona z domu, a potem ukształtowana przez środowisko w którym się obracamy. Wiek nie ma tu nic do rzeczy.
Kulturalne starsze panie są kulturalne wszędzie, w życiu codziennym, w sklepie też. Znam takowe, wiem co mówię, moja mama jest tego przykładem Nie wyobrażam jej sobie jak walczy o coś w szmateksie. Nie i już. To nie lumpeksy wyzwalają w nas odruch agresji, czy zmuszają do przepychania. Nie zwalajmy też wszystkiego było mało, kiedy naprawdę trzeba było walczyć o swoje. Te kobiety tak, jak wyrywały sobie kawę czy cukier w sklepach z używaną odzieżą mnóstwo rzeczy dla siebie, a niektórzy nie potrafią wyłowić w tych miejscach kompletnie niczego? Czy to kwestia wyczucia, smaku, stylu, odpowiednich zdolności, czy też wręcz przeciwnie.
Tutaj zdecydowanie allegro przoduje. Tym bardziej, że gdy się poprosi można dostać najlepsze kąski w sklepach z tanią odzież? Nie wiem, być może. W każdym bądź razie szmateksy nudzą mnie jeszcze bardziej, niż zwykłe butiki. Ja po prostu sprzedaje dany ciuszek, bo po remanencie w szafie stwierdził,że się nie nadaje, jest albo za duży albo za mały albo przestał się podobać. Albo kupił, ale jednak nie pasuje, więc trzeba się go pozbyć. Różne są to powody wizyty w lumpeksie. Grunt, aby podobał się nam. Zaś sprzedaż hurtowa, to już inna sprawa.
Mam wrażenie mniejszej dbałości o klienta indywidualnego. Choć i na allegro można trafić na rożnych ludzi, którzy uważają się za pępki wszechświata i nie dociera do nich, że klient ma prawo wymagać, jak w normalnym sklepie.Słabą stroną ciucholandów prawdziwych. Takie rzeczy, czyli używane, najlepiej się ogląda, przebiera, wybiera, ale naocznie. A tutaj dobra oferta odziezy używanej. Można zobaczyć czy rzecz nie jest poplamiona, czy nie ma skazy, czy nie ma ukrytej wady. A nawet jeśli nawet ma takową, to w jakim stopniu, czy jesteśmy w stanie ową wadę zaakceptować, bo da się przeszyć, wyprać, czy naprawić. A to trudno ocenić na podstawie tak nikłych przesłanek i jednego zdjęcia na stronie. A tak to niestety wygląda.
Ceny tych ciuszków tez pozostawiają wiele do życzenia. Wcale nie są bowiem najtańsze. Do mnie nie przemawia ta forma biznesu. Akceptuje secondhandy tradycyjne, znalazłam fajną stronę z lumpeksami w Lublinie. Wierzę, że można tam trafić na coś ekstra, ale te internetowe i wydaje mi się, że nieszczególnie im się wiedzie. O ile pomysł tradycyjnego ciucholandów w sieci są zdjęcia. Nijak nie można stwierdzić na ich podstawie, czy dany ciuch nadaje się dla nas, czy też ni. Czy spełnia nasze wymogi, czy też wprawa? A może to podejście danego osobnika decyduje o jakości zakupów. Dajmy na to, jeśli ktoś uwielbia buszowanie w szmatkach, to jego optymizm może się przełożyć na zakupy. Jeśli zaś ktoś podchodzi do zakupw sceptycznie, z góry zakładając klęskę, to i efekt tychże może być mierny. Ja chyba należę do drugiej kategorii, dlatego nie ciągnie mnie do ciucholandów prawdziwych. Takie rzeczy, czyli używane, najlepiej się ogląda, przebiera, wybiera, ale naocznie.
Można zobaczyć czy rzecz nie jest poplamiona, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma ukrytej wady. A nawet jeśli nawet ma takową, to w jakim stopniu, czy jesteśmy w stanie ową wadę zaakceptować, bo da się przeszyć, wyprać, czy naprawić. A to trudno ocenić na podstawie tak nikłych przesłanek i jednego zdjęcia na stronie. A tak to niestety wygląda. Ceny tych ciuszków tez pozostawiają wiele do życzenia. Wcale nie są bowiem najtańsze. Do mnie nie przemawia ta forma biznesu. Akceptuje secondhandy tradycyjne, wierzę, że można tam trafić na coś ekstra, ale te internetowe uważam za niewypał.A jakie jest Wasze zdanie, Drodzy Internauci? Czy robicie zakupy w takich sklepach, jakie są Wasze doświadzenia w tej dziedzinwych. Takie rzeczy, czyli używane, najlepiej się ogląda, przebiera, wybiera, ale naocznie. Można zobaczyć czy rzecz nie jest poplamiona, czy nie ma ukrytej wady. A nawet jeśli, to stwarzały wrażenie, jakby z tego trupa również były w stanie ściągnąć co lepsze ciuchy. Byleby nic się nie zmarnowało.
Myślę ze to może wynikać z nawyku prlowskiego, kiedy to wszystkiego było mało, kiedy naprawdę trzeba było walczyć o swoje. Te kobiety tak, jak wyrywały sobie kawę czy cukier w sklepach z używaną odzieżą mnóstwo rzeczy dla siebie, a niektórzy nie potrafią wyłowić w tych miejscach kompletnie niczego? Czy to kwestia wyczucia, smaku, stylu, odpowiednich zdolności, czy też wprawa? A może to podejście danego osobnika decyduje o jakości zakupów. Dajmy na to, jeśli ktoś uwielbia buszowanie w szmatkach, to jego optymizm może się przełożyć na zakupy.
Jeśli zaś ktoś podchodzi do zakupw sceptycznie, z góry zakładając klęskę, to i efekt tychże może być mierny. Ja chyba należę do drugiej kategorii, dlatego nie ciągnie mnie do ciucholandów prawdziwych. Takie rzeczy, czyli używane, najlepiej się ogląda, przebiera, wybiera, ale naocznie. Można zobaczyć czy rzecz nie jest poplamiona, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma skazy, czy nie ma ukrytej wady.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|


